Strona główna Archiwum Sprzęt Galeria zdjęć Ruch amatorski Redakcja
 

nr 2/2000 (16)

| ARTYKUŁ | STATYSTYKI |

     Spośród 300 konkurencji olimpijskich rozegrywanych w Sydney nasi sportowcy wystartują w 111. Z "wyważonych" przez krajowych ekspertów prognoz wynika, że mamy szansę na 16-20 medali. Zdobycie medalu przez naszych tenisistów stołowych byłoby chyba wykonaniem zadania ponad plan, ale każde igrzyska rodzą mistrzów. Lucjan Błaszczyk i Tomasz Krzeszewski nie jadą na Igrzyska "na kredyt". Nie są faworytami, ale jeśli zdrowie dopisze ....

CZAS OLIMPIJSKI

Mijający wiek miał wiele imion. W historii naszej planety ostatnie 100 lat to mgnienie oka ale też jednocześnie przekroczenie swoistej bariery dźwięku jeśli chodzi o postęp cywilizacyjny. Wraz z rozwojem nowoczesnego społeczeństwa rozwijał się sport, postrzegany jako świetna rozrywka i forma rekreacji. W końcu wieku stał się dochodową gałęzią gospodarki i poligonem doświadczalnym dla wielu dziedzin nauki. Początki historii sportu sięgają ...początków historii ludzkości, jednak jego dynamiczny rozwój nastąpił w ostatnim stuleciu. Dzięki wskrzeszeniu idei olimpijskiej w II połowie XIX wieku przez grupę entuzjastów skupionych wokół barona Pierre de Coubertine’a w 1896 roku odbyły się w Atenach I Igrzyska Olimpijskie ery nowożytnej. Idea Olimpiad w nadzwyczajny sposób zdynamizowała rozwój sportu na całym świecie. Stała się nośnikiem wartości szybko przyswajanych przez społeczeństwa różnych kultur i religii. Sport na progu trzeciego tysiąclecia stał się wszechobecny. Olimpiady stały się areną zmagań zawodników prawie ze wszystkich krajów naszego globu. W medalowych rankingach brylują najbogatsze państwa, jednakże medale zdobywają też zawodnicy mniej zamożnych państw, nieznanych szerszemu ogółowi narodów. Nieuchronnie rozszerza to świadomość społeczeństw naszego globu, w której sport ma coraz mocniejsza pozycję. Wśród wielu dyscyplin olimpijskich znalazł swoje miejsce także tenis stołowy. W Sydney w tenisie stołowym wystapią reprezentanci 48 państw. Oznacza to że po czwartej Olimpiadzie z udziałem tenisa stołowego, olimpijski klub będzie liczył 68 państw.

Stół olimpijski

Gdy w Grecji w 1896 roku rywalizowali w olimpijskich zmaganiach przedstawiciele 9 dyscyplin sportowych - tenis stołowy dopiero raczkował. Niezależnie od sporów historyków na temat początków pingponga dopiero ostanie sto lat uczyniło nasz sport nowoczesnym w pełnym tego słowa znaczeniu. Dojrzewaliśmy sportowo w cieniu dwudziestu trzech Olimpiad ery nowożytnej. Debiut przypadł na na dwudziestą czwartą w roku 1988, w Seulu. Awans tenisa stołowego do rodziny sportów olimpijskich był poprzedzony wieloletnimi zabiegami ówczesnego Prezydenta ITTF Walijczyka Roya Evansa. Duże znaczenie w olimpijskiej promocji dyscypliny miał fakt przyznania w 1981 roku organizacji Igrzysk Seulowi. Koreańczycy z pozycji gospodarza mocno poparli wysiłki Prezydenta ITTF. Tak więc XXIV Igrzyska Olimpiskie ery nowożytnej były pierwszymi z udziałem tenisistów stołowych. Stoły w Seulu zdominowali gospodarze - 4 medale i Chińczycy - 5 medali. Tak więc z puli 12 medali 3 tylko dla Europy (2 Jugosławia i 1 Szwecja). Warto odnotować dość nieoczekiwaną kolejność na miejscach 1-4 w turnieju singla mężczyzn. Wygrał Koreańczyk Yoo Nam Kyu (nr 11 w rankingu światowym przed Igrzyskami), przed rodakiem Kim Ki Taek’em (nr 18), trzeci był "najsłabszy" Szwed, Erik Lindh (nr 10), który pokonał w ćwierćfinale zadziwiająco łatwo ówczesnego mistrza świata Chińczyka Jang Jalianga (nr 1). Na miejscu czwartym 34-letni Węgier, Tibor Klampar, którego zwycięstwo po dramatycznej pięciosetowej walce nad Chen Longcan’em (nr 3) było jakościowo największą niespodzianką turnieju tenisa stołowego seulskich Igrzysk. Polacy w olimpijskim debiucie wyróżnili się m.in szóstą lokatą w deblu dzięki Grubbie i Kucharskiemu.

Niespodziewany brąz w Seulu jugosławiańskiego debla Fazlić (z prawej) i Perkucin.


W roku 1992 olimpijczyków gościła Barcelona. Chińczycy znowu dominowali, jednakże złoto w singlu mężczyzn dla genialnego Szweda, Jana Ove Waldnera. Srebro dla leworęcznego Francuza Gatiena, który m.in w ćwierćfinale pokonał mistrza olimpijskiego z Seulu Yoo Nam Kyu (22:24,25:23,21:19,17:21,21:19). Był to jeden z tych ekscytujacych pojedynków, po którym trafia się do historii sportu, a dla fachowców to wydarzenie z kolei będzie już na wieki znakomitą ilustracją do zajęć szkoleniowych na wszystkich poziomach nauczania. Trzeci medal dla Europy dzięki deblowi Fetzner/Rosskopf. Niemcy byli bliscy olimpijskiego złota, ulegając w finale po niezwykle zaciętej grze 2:3 Chińczykom, Wang Tao/Lu Lin. Zgodnie z oczekiwaniem dwa złote medale zdobyła Deng Yaping.

W Barcelonie podobnie jak w Seulu swoisty dramat przeżywał Andrzej Grubba. Mimo dobrego przygotowania nie sprostał "presji wyniku". Ten znakomity sportowiec, mający za sobą wiele sukcesów, jest też szczególnym przykładem na to, jak trudno raz na cztery lata w najważniejszych zawodach przez wiele dni utrzymać maksymalną dyspozycję psychiki do walki. Andrzej Grubba tuż przed Seulem wygrał Puchar Świata, przed Barceloną błysnął m.in na ME w Stuttgarcie, gdzie w 1/4 finału pokonał aktualnego mistrza świata Jörgena Perssona. Wydawało się być wszystko pod kontrolą.... szczęście było jednak przy rywalach. Grubbie i Kucharskiemu zabrakło szczęścia także w turnieju deblowym, gdzie o wejście do "ósemki" przegrali w niewiarygodnych okolicznościach 1:2 (15,-21,-17) z Gatienem i Eloi (Francja). Po wygraniu pierwszego seta Polacy prowadzili w drugim 20:10 (!!!) i niestety to było za mało, by szczęście było przy naszych...

Na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie prawie komplet medali z pingpongowego stołu znów dla Azji. Wszystkie złote medale (4) dla Chin. Kompletu srebra nie było tylko dlatego, że była reprezentantka Ludowych Chin Chen Jing (złoto w Seulu) w USA już w barwach Tajwanu "wyrwała" medal tego koloru byłej koleżance z reprezentacji Qiao Hong. Znów dwa razy złoto dla Deng Yaping. Wydarzeniem była podwójna koronacja dwudziestoletniego Liu Guolianga - nowej gwiazdy światowego pingponga. W sumie wszyscy reprezentanci Państwa Środka mieli przyjemność stania na podium olimpiskim. Ponadto dwa medale (brązowe) zdobyli Koreańczycy. Jedyny medal dla Europy - brązowy -wywalczył w singlu Niemiec Jörg Rosskopf. Jednakże zanim rozdano medale, przy stołach w Georgia World Congress Center miały miejsce fascynujace wydarzenia. Niespodziewanie Czech Peter Korbel w fazie rozgrywek grupowych pokonał w efektowny sposób Gatiena, wicemistrza IO’92. Ten pojedynek zadecydował, że Francuz nie awansował do "szesnastki", natomiast "natchniony" Korbel awansował potem aż do półfinału po zwyciestwach nad Brazylijczykiem Hoyam’ą i Belgiem J-M. Saive’m. Wspomniany Hugo Hoyama zastopował z kolei na etepie eliminacji grupowych słynnego Jörgena Perssona. Przykrą niespodziankę kibicom w kraju sprawił Andrzej Grubba, który nie zdołał awansować do 1/8 finału. Sprawcą tej sensacji był defensywnie grający Japończyk Koji Matsushita. Nasz zawodnik, powszechnie uznawany za specjalistę od gry na obrońców, był zadziwiająco nieskuteczny w tym pojedynku. W 1/8 finału pożegnał się z turniejem mistrz świata (Tianjin’95) Kong Linghui. Przegrał 1:3 z Kim Taek Soo. Smak zemsty to nadzwyczajne doznanie... Koreańczyk rok wcześniej w ćwierćfianale mistrzostwa świata (Tianjin’95) pokonał niespodziewanie faworyta gospodarzy Wang Tao, w półfinale czekał na niego Kong Linghui. Chińczyk jednak zamiast grać zakwestionował klej na okładzinach Kim’a jako zbyt toksyczny, w skandalicznych okolicznościach gospodarze sprokurowali dyskwalifikację Koreańczyka. W Atlancie los sprawił , że mogli się sprawdzić...Kim Taek Soo był usatysfakcjonowany. Być może w grze Kongiem wyczerpał jednak limit szczęścia, bo w pojedynku o strefę medalową po doskonałej pięciosetowej walce przegrał minimalnie 2:3 (ostatni set do 24) z Rosskopfem. W najmniej oczekiwany sposób odpadł z turnieju mistrz olimpijski z Barcelony - Jan-Ove Waldner, w 1/8 finału przegrał 1:3 z chińskim Kanadyjczykiem Johnny Huang’em. Szwed był momentami bezradny wobec mocno granej rotacji forhendem i szybkiego atakujacego uderzenia z bekhendu (okładzina z krótkimi czopami). Znamiennym jest fakt, że "Waldi" w podobnym stylu przegrał rok wcześniej na mistrzostwach świata z Liu Guoliangiem, który zresztą w Atlancie w ćwierćfinale pokonał Huanga 3:1. Tak więć prognozy były raczej złe na wstępie dla Waldnera. W Atlancie mocno zapukał do światowej czołówki dwudziestoletni Białorusin, Vladimir Samsonow . W ćwierćfinale był bliski zwycięstwa nad Wang Tao, wygrał dwa sety do 16, ale trzy nastepne wygrał chiński "Czarodziej". Po dwóch setach tego pojedynku na sali zgasło na 20 minut światło. Vladimirowi wyschnął klej pod okładzinami i tym tłumaczył swoją porażkę z Chińczykiem, który dotarł potem do finału, gdzie ponoć przegrał w "ułożonym" meczu z Liu Guoliangiem. Całe szczęście, że w następnych latach mistrz olimpijski udowodnił, że sam ma papiery na wielkie granie. Liu jest aktualnie mistrzem świata (Eidhoven’99) i faworytem numer jeden do złota w Sydney.
Turniej kobiet to koncert Azjatek. Jedyną Europejką w ćwierćfinale była Nicole Struse (Niemcy). Deng Yaping z trudem obroniła mistrzostwo z Barcelony, w finale po ciężkiej pięciosetowej walce pokonała mistrzynię z Seulu, Cheng Jing (Tajwan). Deng jest jak dotychczas jedyną, która w naszej dyscyplinie zdobyła 4 złote medale olimpijskie. Żałować należy, że nie zobaczymy jej w Sydney...

Gorączka olimpijska

Tak było dotychczas. Wkrótce w krainie kangurów w blasku olimpijskiego święta najlepsi pingpongiści świata będą realizować swoje marzenia o sukcesie. Wielu ogarnie słynna australijska gorączka złota, wszak to szansa raz na cztery lata.
XXVII Olimpiada odbędzie się w Sydney w dniach 15.09 - 01.10.2000. Olimpijski turniej tenisa stołowego zacznie się następnego dnia po otwarciu, natomiast ostatni finał (singiel mężczyzn) przewidziano na 25 września. Konkurencje olimpijskie w tenisie stołowym to gra pojedyncza i podwójna w kategorii kobiet (64 singlistki, 34 deble) i mężczyzn (64 singlistów i 36 debli). W turnieju singlowym pierwsza "16" będzie rozstawiona w turnieju głównym - uczestnicy igrzysk najwyżej sklasyfikowani na listach ITTF, natomiast pozostali - 48 zawodników/czek, zagrają w kwalifikacjach. Najlepszych szesnastu kwalifkantów uzupełni tabelę turnieju głównego na m. 17-32. Podobnie jak w 1992 r. Barcelonie w każdej konkurencji są do zdobycia 4 medale, tzn przegrani w półfinałach bez gry o trzecie miejsce otrzymają brązowe krążki. Listę faworytów jak zazwyczaj otwierają najwyżej sklasyfikowani. W turnieju singla mężczyzn nie zobaczymy Chińczyka Wang Liqin’a, nr 1 listy ITTF na koniec lipca. Rok temu był poza olimpijskim limitem listy ITTF dla danego kraju (maksimum 2 z listy). Z Chin z limitu zakwalifikowali się Liu Guoliang - mistrz olimpijski z Atlanty i Kong Linghui (mistrz świata, Tijanin’95), Wang Liqin musiał więc przebijać się przez eliminacje, w których najlepszy niespodziewanie okazał się Liu Guozheng, a przepadli m.in Ma Lin, Yan Sen. Brak pierwszego z listy światowej trochę może dziwić kibiców, ale nadal trzech Chińczyków to poważni kandydaci do medali. Natomiast dwudziestoletni Liu Guozheng, m.in. młodzieżowy mistrz świata z 1997 roku może się okazać "czarnym koniem" w wyścigu do olimpijskiego złota. Oprócz Chińczyków do medali aspirują na pewno Samsonov, Waldner - mistrz olimpijski z Barcelony, Chiang Peng-Lung (Tajwan) - który rok temu był 20-ty na liście światowej a dziś jest już 5-ty. Warto pamiętać o takich wojownikach jak Primorac, Kim Taek Soo, obecni też będą mistrzowie świata Persson (Chiba’91), Gatien (Göteborg’93). Trudno przewidzieć jak w konfrontacji z Azjatami będzie radził sobie n.p. 19 letni Timo Boll, jednakże pozostali łącznie z Waldnerem woleliby nie trafiać na młodego Niemca w losowaniu. Kibice w Polsce oczekują, że talent Błaszczyka zaowocuje wymiernymi sukcesami, wszystko co najlepsze przed nim i niech to się zacznie w Sydney. Wygra w każdym razie ten, który przez cały turniej utrzyma się w dobrej dyspozycji psychicznej, a wraz ze wzrostem stawki maksymalnej koncentracji nie przyhamuje adrenalina. Fizycznie i technicznie wszyscy będą świetnie przygotowani, zadecyduje mobilność psychofizyczna. Po zawodach zależnie od wyników będzie się w różnego rodzaju analizach eksponować np: warunki aklimatyzacji, losowanie, szczęście, itp. Jedno jest pewne, turniej zapowiada się pasjonująco, szczególnie dla fanów tenisa stołowego. Ciekawie będzie też w rywalizacji pań, ale.... głównie dla koneserów i kibiców w Azji. Należy się spodziewać, że medale będą wewnętrzną sprawą skośnookich pingpongistek. Awans do ćwierćfinału zawodniczki spoza Azji będzie wydarzeniem. Europa liczy mimo wszystko na sukcesy z udziałem ...skośnookich Tian-Zörner, Gotsch Qianhong, Jie Schöpp (Niemcy), Ni Xia Lian (Luksemburg). Jeśli ma dojść do supersensacji w turnieju kobiet to należy liczyć na Tamarę Boros (Chorwacja) i Michaele Steff (Rumunia). Wielu fachowców zadaje sobie pytanie na co stać jeszcze w Sydney Chen Jing (Tajwan), mistrzynię olimpijską z Seulu (1988). Jest już legendą naszego sportu, a każdy następny medal czynił będzie tę legendę jeszcze wspanialszą.

Turniej deblowy panów i pań to na pewno więcej szans medalowych dla Europy. Choć będzie trudno o złoto tym bardziej, że w obydwu konkurencjach na m.1-2 rozstawiono pary chińskie. W rywalizacji kobiet oprócz debli Chinek , Japonek i Koreanek powinny się liczyć pary: Batorfi/Toth (Węgry), Badescu/Steff (Rumunia), Ni Xia Lian/Regenwetter(Luxmeburg). W turnieju męskim "pretensje" do medali ma ponad 20 debli. Najłatwiej byłoby typować do złota mistrzów olimpijskich z Atlanty - Liu Guoliang i Kong Linghui, wygrali też w minionym czteroleciu m.in turniej debla na MŚ w Manchesterze (1997) i w Eindhoven (1999). Należy jednak przypuszczać, że rywale w walce przy stole nie będą się przejmować ich dokonaniami... a będą chcieli za wszelką cenę wygrać. Przecież w wielu światowych imprezach sukcesy odnosili także Wang Liqin/Yan Sen (Chiny), Waldner/Persson, Gatien/Chila, Schlager/Jindrak (Austria), Keen/ Heister (Holandia), czy też Polacy Lucjan Błaszczyk/Tomasz Krzeszewski. Nasz debel wygrał m.in w 1997 Międzynarodowe Mistrzostwa Francji i Szwecji, w ciagu ostatnich czterech lat Polacy mają na koncie zwycięstwa nad wszystkimi wielkimi. Aby wymienić wszystkich utytułowanych kandydatów do medali w Sydney ...książkę by pisać trzeba. Banalnie można stwierdzić: "...będzie miał kto zwyciężać, sami godni się będą potykać"

Przy pingpongowych stołach w Australii spotka się wielu znajomych z poprzednich igrzysk. W barwach Chorwacji wystąpi jeden z najlepszych Europejczyków Zoran Primorac, który w 1988 jako młody chłopak zdobył dla Jugosławii olimpijskie srebro wspólnie z Ilje Lupulescu . Z reprezentacją USA przybędzie Jasna Reed czyli Fazlić, brązowa medalistka IO’88 w deblu ( z Gordaną Perkucin). Medal ów zdobyła dla Jugosławii, potem było jak w dobrym filmie - miłość, gdy związała się ze znakomitym jugosłowiańskim deblistą, Lupulescu, następnie wojna, emigracja ... i znów miłość. W USA poślubiła pingpongowego reprezentanta USA Barney’a Reed’a, wrócła do sportu i znów jest na Olimpiadzie. Cheng Jing zdobyła w Seulu złoty medal w barwach Chin, po ośmiu latach i wielu perypetich życiowych na Igrzyskach w Atlancie wywalczyła srebro dla Tajwanu. W Sydney będzie rozstawiona z nr 3. Jak na przedstawicielkę chińskiej szkoły zadziwiająco długo trzyma się na "topie". Tajemnica tkwi chyba w tym, że szybko opuściła ojczyznę i pokierowała sama swoją karierą sportową. Ukrainka Elena Kovtun, znana z występów w polskiej lidze, w Seulu reprezentowała Związek Radziecki, w Barcelonie Wspólnotę Państw Niepodległych, dopiero w Atlancie ubrała się w barwy Ukrainy, zobaczymy ją znowu w Sydney. Po raz czwarty na Olimpiadzie wystąpią także Primorac, Waldner, J-M Saive, Gatien, Ding Yi (Austria), Rosskopf, Persson, Lupulescu oraz Csilla Batorfi.

Polacy na Igrzyskach olimpijskich

Polscy tenisiści stołowi zadebiutowali w Igrzyskach razem z dyscypliną na Olimpiadzie w Seulu. Udział wzięli też w Barcelonie w 1992 roku i w Atlancie w 1996. Będziemy reprezentowani także w Sydney. Oto jak wyglądał dotychczas nasz udział: W Seulu reprezentowali Polskę w singlu i deblu Andrzej Grubba i Leszek Kucharski - którzy start zapewnili sobie dzięki wysokiemu rankingowi ITTF oraz w singlu Piotr Molenda.

W Barcelonie Grubbie i Kucharskiemu zabrakło szczęścia także w turnieju deblowym, gdzie o wejście do "ósemki" przegrali w niewiarygodnych okolicznościach 1:2 (15,-21,-17) z Gatienem i Eloi (Francja). Po wygraniu pierwszego seta Polacy prowadzili w drugim 20:10 (!!!)

Ten ostani został zakwalifikowany na IO w ostaniej chwili z listy rezerwowej. Andrzej Grubba w fazie eliminacyjnej wygrał swoja grupę ( nr 4) pokonując po 3:0 Primoraca (Jugosławia), Rosskopfa (RFN) , Miyazaki’ego (Japonia), Musa’ę (Nigeria), Ghorpede’a (Indie), Lopeza (Wenezuela) oraz 3:1 Heberl’a (Australia). Nasz zawodnik awansował z pierwszej pozycji do 1/8 finału. W grze o ćwierćfinał trafił na Szweda Jörgena Perssona. Niestety mimo ambitnej postawy porażka 1:3 (-18,-10,19,-19). Kibice w kraju liczyli być może na medal, tymbardziej że Grubba miesiąc wcześniej zdobył w znakomiyum stylu Puchar Świata w chińskim Wuhan. Polak w opinii fachowców oraz ... rywali był jednym z głównych faworytów. Ciężka jest rola faworyta... Leszek Kucharski w turnieju singlowym zajął w swojej grupie eliminacyjnej 2 miejsce odnosząc 6 zwycięstw (3:1 Pansky (Czechy);3:0 Prean (Anglia); 3:1 Wong (Honkong); 3:2 Ng (Kanada); 3:0 Alvarez (Dominikana); 3:1 Su, (Tunezja) oraz 1 porażkę 0:3 z Yoo Nam Kyu, późniejszym złotym medalistą Igrzysk. W 1/8 finału na drodze polskiego zawodnika znowu Szwed. W porywajacym pojedynku, gdzie " wszystko się mogło zdarzyć" Kucharski uległ 2:3 (21,-20!!!,17,-17,-14) ówczesnemu wicemistrzowi świata, Waldnerowi.

W Seulu Piotr Molenda zakończył udział w fazie wstępnej, zajmując w 5 grupie eliminacyjnej 6 miejsce. Po Igrzyskach nie osiągnął już znaczących sukcesów.
Foto:Modest

Trzeci Polak w rywalizacji singlistów Piotr Molenda zakończył udział w fazie wstępnej, zajmując w 5 grupie eliminacyjnej 6 miejsce. W ośmiosobowej grupie wygrał 2 gry (3:1 z Chilijczykiem Gambro, 3:1 z Egipcjaninem Elsaket’em) i 5 przegrał (0:3 Kim Ki Taek - późniejszy wicemistrz Olimpiady; 1:3 z Perssonem, 0:3 z Japończykiem Saito, 1:3 z Hindusem Mehtą, 0:3 z Bułgarem Łukowem). W Seulu zła passa nie opuszczała naszej ekipy. Debel Grubba/Kucharski w ćwierćfinale przegrali 1:2 (-7,12,-19) z późniejszymi mistrzami Igrzysk, Chinczykami Chen Longcan/Wei Quingguang. W grach o m. 5-8 pokonali Perssona i Lindha, oraz ulegli w meczu o 5 miejsce Chińczykom Jiang Jialiang/Xu Zengcai 0:2 (-7,-12).

W Barcelonie Piotr Skierski nie zdołał wyjść z eliminacji grupowych, gdzie decydującą partię przegrał z Czechem Korbelem - z którym wygrał w eliminacjach kontynentalnych. Po porażce z Ma Wenge (Chiny) zajął ostatecznie trzecie miejsce w grupie.
Foto: Modest

W Barcelonie mieliśmy dwóch singlistów - Andrzeja Grubbę i Piotra Skierskiego oraz debel Grubba/Kucharski. Grubba na Igrzyska zakwalifikował się z listy ITTF, Skierski i para deblowa wywalczyli awans z eliminacji kontynentalnych. Grubba w decydującej grze o ćwierćfinał uległ Chińczykowi Wang Tao 0:3 (13,18,7), także w 1/8 finału zakończył przygodę olimpijską nasz debel po porażce z parą Gatien/Eloi. Piotr Skierski nie zdołał wyjść z eliminacji grupowych, gdzie decydującą partię przegrał z Czechem Korbelem - z którym wygrał w eliminacjach kontynentalnych. Po porażce z Ma Wenge (Chiny) zajął ostatecznie trzecie miejsce w grupie.
W Atlancie Polskę w singlu reprezentował tylko "niezawodny" Grubba, kwalifikując się bezpośrednio z listy ITTF. Porażka z Matsushitą (Japonia) w rozgrywkach eliminacyjnych zamknęła mu drogę do "16" najlepszych. Drugim polskim akcentem w Atlancie był start debla Grubba/ Błaszczyk. Polacy, ówcześni wicemistrzowie Europy, nie sprostali w eliminacjach koreańskiemu deblowi - Kim Taek Soo/ Kong Hee Chan.

W Sydney w singlu i deblu reprezentować nas będą Lucjan Błaszczyk (awans z listy ITTF) i Tomasz Krzeszewski, który awansował dopiero z turnieju światowego w Sevilli. Dzięki temu mamy w igrzyskach także debla. Kibice zapewne pamiętają, że po perypetich zdrowotnych "Krzeszy" w 1999 roku, nasz debel nieudanie startował w kwalifikacjach w grudniu 1999 (Rotterdam).
Dziś to już historia, teraz sympatycy sportu w kraju trzymają kciuki za dobry start Polaków.

W Seulu, w 1/8 finału na drodze polskiego zawodnika znowu Szwed. W porywajacym pojedynku gdzie " wszystko się mogło zdarzyć" Kucharski uległ 2:3 (21,-20!!!,17,-17,-14) ówczesnemu wicemistrzowi świata Waldnerowi.

T.Szydłowski
  copyright © Modest sp z o.o.